Posts tagged: wiele

Komentarz Wynajem.pl: Jak to jest z budową mieszkań w Polsce?

Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego, od stycznia do lipca br. oddano do użytkowania 89 851 mieszkań, a więc o 7,1% więcej niż przed rokiem i o 39,6% więcej niż w analogicznym okresie 2007 r. Niepokojącym zjawiskiem na rynku mieszkaniowym jest dalsze ograniczanie aktywności w zakresie nowych inwestycji. Dotyczy to głównie deweloperów, bo udział inwestorów indywidualnych w rynku mieszkaniowym jest cały czas wysoki.

Trzy lata temu mieliśmy do czynienia z eksplozją cen mieszkań. Lokale rozchodziły się błyskawiczne, bo nie było ich zbyt wiele. Rynek nieruchomości zaczął intensywnie rozkwitać, deweloperzy zaczęli rosnąć w siłę, a standardem stało się nabywanie „dziury w ziemi”. Kiedy więc w ubiegłym roku inwestorzy zaczęli mieć problemy ze sprzedażą mieszkań, od razu zaczęto mówić o kryzysie na rynku mieszkaniowym, bo punktem odniesienia był właśnie okres boomu.

Liczba mieszkań oddanych do użytku w okresie od stycznia do lipca tego roku jest już zdecydowanie wyższa niż w 1996 roku, kiedy to odnotowano najmniejszą ich liczbę od 1991 roku – 62,1 tys. Zaskoczeniem nie jest też mniejsza liczba pozwoleń na budowę – Główny Urząd Statystyczny poinformował, że wydano ich o 22,9 proc. mniej w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku. Gwałtowna zmiana sytuacji była zaskoczeniem dla wielu inwestorów – już planowali kolejne inwestycje, kiedy pod znakiem zapytania stanęły te znajdujące się w budowie.

Branża boryka się z różnymi problemami, ale minął już okres szoku i przyszła pora na szukanie rozwiązań. Deweloperzy zmuszeni są do modyfikacji strategii i dopasowania się do sytuacji rynkowej. Potrzeby są różne, więc i oferty muszą być zróżnicowane, ale możliwości finansowe Polaków z reguły pozwalają na zakup standardowego mieszkania i takich lokali musi być na rynku najwięcej. Ale do ożywienia budownictwa mieszkaniowego dojdzie jedynie wtedy, gdy dostępne będzie odpowiednie zasilenie finansowe. A z tym cały czas jest problem.

Ostatnio Prezes NBP potwierdził, że szybko podejmie działania wspierające rozwój akcji kredytowej banków spółdzielczych dla małych i średnich przedsiębiorstw. Spotkanie z przedstawicielami banków spółdzielczych było kolejnym w ramach prac nad „Paktem na Rzecz Rozwoju Akcji Kredytowej”, którego celem jest pobudzenie gospodarki poprzez wspólne działania NBP, organów państwa i samych banków. Banki Spółdzielcze mają ok. 10,5 mld zł nadwyżki depozytów nad kwotą udzielonych przez te banki kredytów. Nie mogą jednak przeznaczyć tych pieniędzy na akcję kredytową ze względu na niedostatek kapitału, więc zwróciły się do NBP i organów państwa z propozycjami mającymi im to umożliwić.

Inwestorzy wyciągnęli pewnie wnioski z tego, co działo się w ostatnim czasie w budownictwie mieszkaniowym. Wiele zjawisk wynikało z niedojrzałości polskiego rynku. Załamanie ochłodziło mocno rozgrzany rynek nieruchomości, ale teraz konieczne jest jego ożywienie. Bez kapitału nie ruszą kolejne inwestycje. Ale kapitał potrzebny jest też zainteresowanym zakupem mieszkania, bo bez tego mieszkania będą czekały na rynku mimo chęci ich zakupu. Brak szybkiego odblokowania akcji kredytowej będzie wiązał się z dłuższym zastojem w budowie mieszkań, bo od momentu rozpoczęcia budowy do oddania inwestycji mijają ok. 2 lata. I wtedy dane Głównego Urzędu Statystycznego mogą być zatrważające.

Małgorzata Kędzierska-Urbaniak

Analityk rynku nieruchomości Wynajem.pl

Related posts

Antypiracka polisa

Porwanie statku przez piratów jeszcze do niedawna wydawało się opowieścią rodem z legend. Jednak wydarzenia ostatniego roku potwierdziły, że piraci mogą stanowić realne zagrożenie tak dla załogi jak i transportowanych towarów.

W ciągu ostatniego roku o piratach było głośno w mediach na całym świecie. Szczególnie za sprawą historii statków Bow Asir, Sirius Star, a ostatnio Arctic Sea. Doniesienia te dowiodły, że mówienie o działalności piratów w kategoriach anegdot jest błędem. Tym bardziej, że coraz częściej stanowią prawdziwe zagrożenie nie tylko dla załóg jednostek pływających, ale także przewożonych na statkach ładunków. A ich wartość niejednokrotnie przewyższa wartość samego statku.

Rozmowa z Marcinem Ługawskim z Biura Ubezpieczeń Podmiotów Gospodarczych Ergo Hestii:

Czy można ubezpieczyć ładunek przewożony na statku przed napaścią piratów?

- Naturalnie. Szczególnie popularne jest to w zagranicznych towarzystwach ubezpieczeniowych, ale również oferują to polscy ubezpieczyciela, m.in. Ergo Hestia. Takim ubezpieczeniem jest cargo, czyli ubezpieczenie ładunków w transporcie, na Instytutowych Klauzulach Ładunkowych “A”. Chroni właściciela ładunku między innymi od zaboru lub zniszczenia mienia przez piratów, którzy napadli na statek w trakcie morskiej podróży.

A jakie akweny są najbardziej narażone na atak piratów?

- Takich miejsc jest wiele. Wśród tych najbardziej niebezpiecznych są rejony Zatoki Adeńskiej, somalijskiego wybrzeża i wejścia do Morza Czerwonego, Zatoki Gwinejskiej, wybrzeża Nigerii czy delty rzeki Niger. Według doniesień, piratów widziano w okolicach Cieśniny Malakka, między Indonezją a Malezją, a także w rejonach Półwyspu Indyjskiego - szczególnie pomiędzy Indiami i SriLanką.

Zapewne wykupienie takiego ubezpieczenia dla transportu w tych rejonach jest droższe?

- Przede wszystkim trzeba pamiętać, że cena takiego ubezpieczenia jest nieporównywalnie mniejsza względem wartości szkody wywołanej atakiem piratów. Dlatego warto pomyśleć o polisie. Tym bardziej, że w Ergo Hestii nie podnosimy stawek za ubezpieczanie transportów w rejonach zagrożonych działalnością piratów.

A na co konkretnie może liczyć ubezpieczony, którego ładunek padł ofiarą ataku piratów?

- Na pełne pokrycie strat w ładunku związanych z ich działalnością.

Related posts

Kolekcjonowanie sztuki najnowszej

Bujnowski, Bańda, Bogacka, Matecki i wielu wielu innych młodych twórców robi dzisiaj zawrotne kariery. Ich prace pokazywane są na najważniejszych targach sztuki, zasilają liczące się kolekcje a sumy licytowanych dzieł oscylują wokół kilku tysięcy euro za obraz. To właśnie wszyscy ci młodzi twórcy stanowią o wyglądzie i kondycji sztuki najnowszej w naszym kraju - artyści, którzy odnieśli wielkie sukcesy w kraju i za granicą, jak również ci wszyscy, którzy są u progu międzynarodowej kariery i nieustannie tworzą ciekawe projekty i wystawy.

Spadkobiercy Sasnala

Jeszcze nigdy młodzi twórcy nie mieli się tak dobrze jak teraz. Swobodnie poruszają się po rynku sztuki i cenią się finansowo. Nie brakuje im talentu i pewności siebie. Dzięki odpowiedniej promocji przestają być anonimowi. Stają się coraz częściej świetnie sprzedającym się „produktem marketingowym”. Z impetem wkraczają na konkurencyjne rynki – zarówno polskie, jak i europejskie. Pojawiają się w mediach, ich nazwiska krążą wśród wytrawnych kolekcjonerów, inwestorów oraz marszandów, zajmujących się handlem dziełami sztuki. Ci wszyscy młodzi twórcy, którzy zdobyli już uznanie pokazywani są na najważniejszych targach, zasilają prestiżowe kolekcje. Ich dzieła licytowane są na liczących się aukcjach sztuki. Rafał Bujnowski, Marcin Maciejowski, Aneta Grzeszczykowska, Przemysław Matecki to czołówka młodych twórców, która odnisła już znaczące sukcesy za granicą.

Najsilniejsze piętno na młodym pokoleniu artystów odcisnęły spektakularne sukcesy Wilhelma Sasnala. Po dziś dzień stanowi on niedościgniony wzór dla całej plejady młodych artystów. Mało kto zrobił tak wiele dla popularyzacji młodej polskiej sztuki. W 2006 został bezapelacyjnie okrzyknięty najważniejszym młodym artystą świata przez prestiżowy magazyn o sztuce „Flash Art”. Jego obrazy znalazły się w zbiorach najbardziej renomowanych światowych galerii i muzeów. Należy tu wspomnieć londyńską Tate Modern czy Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku.

Najmłodsza generacja artystów

Sztuka najnowsza jest bliska naszym upodobaniom estetycznym, ogólnie dostępna – prace młodych artystów można znaleźć w wielu polskich galeriach. Młodzi twórcy są bardziej skoncentrowani na sobie, swoich emocjach, przeżyciach. Ich sztuka jest krytyczna wobec otaczającej rzeczywistości, często multimedialna. Nie zawsze zgodna z estetyką, raczej krzykliwa o dosadnych tytułach i opisach.

Sztuka najmłodszej generacji artystów ma to do siebie, że początkowo prace są stosunkowo niedrogie. Niektóre, po latach mogą nam przynieść konkretny zysk. Jeszcze kilka lat temu obrazy wielu początkujących artystów, można było kupić za kilka tys. złotych. Dzisiaj, te same prace warte są kilkanaście a nawet kilkaset tys. Warto wymienić Basię Bańde, która sprzedaje swoje obrazy głównie przez Internet. Duże płótna jej autorstwa kosztują ok. 10-12 tys., jeszcze kilka lat temu za te same prace płaciło się trzy razy mniej. Obrazy malowane długopisem na klatce taśmy filmowej Wojtka Bąkowskiego podrożały od ubiegłego roku o połowę. Dzieła Normana Leto jeszcze kilka lat temu kosztowały maksymalnie 6 tys., dzisiaj nawet 40 tys.

Zysk prawie gwarantowany

Światowy kryzys gospodarczy wpłynął również na rynek sztuki najnowszej, a co za tym idzie na notowania najmłodszej generacji artystów. Inwestycja w młodą, nowoczesną sztukę wymaga rozważnego, wyrobionego odbiorcy. W dobie niepewności ekonomicznej wielu kolekcjonerów i inwestorów z pewnością szuka pewniejszych lokat. W dalszym ciągu, kupowanie prac młodych artystów wiąże się z większym ryzykiem, niż w inwestowanie w dzieła twórców o ugruntowanej już renomie. Kupowanie sztuki najnowszej może być tylko, albo doskonałą inwestycją, dzięki której dużo możemy zyskać lub wręcz przeciwnie – wszystko stracić. Dzieła młodych twórców, jakkolwiek atrakcyjne cenowo, to jednak nie gwarantują, że kiedykolwiek jego autor zdobędzie uznanie a one same znacznie podrożeją. Tutaj niezbędne jest wyczucie i doskonała orientacja na rynku. Dobrze jest śledzić najnowsze trendy i zgłębiać dominujące nurty w sztuce. W tym celu warto regularnie odwiedzać galerie sztuki, poznawać artystów, dyskutować.

Mimo iż, sztuka najnowsza jest bliska pokoleniowo młodym odbiorcom, to interesują się nią coraz częściej także bardziej doświadczeni kolekcjonerzy. Nic dziwnego, młodzi artyści mają dużo do zaoferowania. Jeśli zainwestujemy w odpowiedniego artystę może się okazać, że dokonaliśmy właściwego wyboru, a wtedy satysfakcja z posiadania konkretnego dzieła będzie podwójna.

Anna Niemczycka

Inwestycje.pl

Related posts

Własne mieszkanie nadal luksusem

Rynek nieruchomości w ciągu ostatnich lat zmienił swoje oblicze. W miastach i miasteczkach powstają nowoczesne osiedla, a na ich obrzeżach inwestorzy budują piękne domy. Odnawiane są także stare kamienice i zagospodarowywane tereny, na których od dawna nic się nie dzieje. Jakość naszego życia polepsza się wraz z rozwojem gospodarki. Ale jest też druga strona medalu – w rozwiniętych gospodarkach najbardziej uwidacznia się dwubiegunowość. Jedni zastanawiają się więc nad zakupem kolejnej nieruchomości wakacyjnej, a inni (jest ich nieporównywalnie więcej) czekają w kolejce na przydział mieszkania socjalnego albo komunalnego.

Główny Urząd Statystyczny ogłosił, że przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale 2009 r. wyniosło 3081,48 zł. Wiele osób w Polsce zarabia jednak zdecydowanie mniej, a wśród nich są i tacy, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Opowieści o nowo powstających apartamentach i nowoczesnych mieszkaniach w przypadku takich osób wydają się być oderwane od rzeczywistości. Bardzo dobrze, że rynek nieruchomości staje się coraz bardziej urozmaicony, bo też potrzeby mieszkaniowe są bardzo zróżnicowane, chociażby ze względu na osiągnięty poziom życia. Jednak dla wielu osób zakup czy nawet wynajęcie mieszkania jest nieosiągalne. W takich przypadkach aktywnością powinno wykazać się państwo. W samej Konstytucji jest zapis, że „władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania”. Szczególną rolę pełnią tu gminy, których zadaniem jest zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych osób o niższych dochodach oraz zapewnienie lokali socjalnych i zamiennych. Z tym jednak jest bardzo duży problem. Potrzeby w tym zakresie są ogromne, jednak środków na ich realizację, jak to zwykle bywa, wciąż bardzo mało.

W realizacji zadań związanych z mieszkalnictwem pomóc może program wsparcia finansowego z Funduszu Dopłat dotyczący tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych, który jest obsługiwany przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Pomoc finansową mogą otrzymać gminy, związki międzygminne, powiaty oraz organizacje pożytku publicznego. Wsparcie to nie dotyczy jedynie budowy nowych lokali, ale także remontu lub przebudowy budynku, zmiany sposobu jego użytkowania, nabycia lokali mieszkalnych lub budynku mieszkalnego, nabycia lokali mieszkalnych lub budynku połączone z ich remontem. Może ono zostać także udzielone na pokrycie części kosztów przedsięwzięcia polegającego na tworzeniu lokali mieszkalnych przez Towarzystwo Budownictwa Społecznego (TBS). Wysokość maksymalnego wsparcia wynosi od 30 do 50% i jest uzależniona od rodzaju przedsięwzięcia. Sposobem na odciążenie gminnego budżetu i jednoczesną realizację budownictwa mieszkaniowego może być również zastosowanie wspólnego (publiczno-prywatnego) zamierzenia inwestycyjnego. Trzeba szukać recepty umożliwiającej poprawę warunków mieszkaniowych mniej zamożnych osób. A wcale nie jest ich mało.

W wyniku Narodowego Spisu Powszechnego z 2002r. spisano 37 813 tys. ludności, Spis ten wykazał, że 6 tys. gospodarstw domowych zajmowało pomieszczenia nie będące mieszkaniami, takie jak strych, pralnia, suszarnia, garaż, pomieszczenia inwentarskie, barakowóz, wagon kolejowy, przyczepa kempingowa, barak, szopa czy komórka. Nie mamy nowszych danych, ale też w ciągu kilku lat sytuacja w polskim mieszkalnictwie, zwłaszcza w kontekście biedniejszej warstwy społeczeństwa, nie zmieniła się na tyle, by mówić o jakimkolwiek postępie. Dalej więc tkwimy w martwym punkcie – zaniedbania duże, a środków brak.

Małgorzata Kędzierska-Urbaniak

Analityk rynku nieruchomości Wynajem.pl

Related posts

Psychologia biznesu – nowy dział na inwestycje.pl

Miękki szef, czy może jego wysokość prezes? Czego naprawdę chcą pracownicy? Jaka jest recepta na sukces w biznesie - czy w ogóle istnieje? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znaleźć można w nowo powstałym dziale portalu inwestycje.pl - Psychologia biznesu. Dział wystartował 13 sierpnia 2009 r.

- Praktyczna wiedza na temat postaw i mechanizmów psychologicznych jest dziś, dla efektywnego prowadzenia działań biznesowych, niezbędna – mówi Anna Niemczycka, redaktor portalu inwestycje.pl, autorka projektu. - Minęły czasy, kiedy sukces determinowała wyłącznie intuicja menedżera. We współczesnym świecie biznesu, wiedza z zakresu psychologii jest konieczna, by działać mądrze, profesjonalnie i przede wszystkim skutecznie – dodaje Niemczycka.

Psychologia biznesu funkcjonuje w ramach sekcji Biznes portalu inwestycje.pl. Zawartość merytoryczna pogrupowana została na cztery główne kategorie: Coatching, Komunikacja w firmie, Sprzedaż i negocjacje oraz Zarządzanie. Do współpracy zaproszono wybitnych znawców tematu, psychologów, doświadczonych trenerów, doradców wyższej kadry menedżerskiej. Dzięki temu publikowane treści stanowią bogate źródło praktycznej wiedzy dla menedżerów, dyrektorów zarządzających. Stanowią solidne wsparcie w dążeniu do zrozumienia różnorodnych zachowań biznesowych, psychologicznych aspektów zarządzania, inwestowania – także na rynku papierów wartościowych, czy poznania i zrozumienia mechanizmów działania reklamy.

W przyszłości, jak zapowiada Niemczycka, Psychologia biznesu ma funkcjonować jako wyodrębniony, niezależny dział portalu. Planuje również jego rozbudowę o sekcje: NLP, Etykieta ubioru/mowa ciała oraz Savoir vivre w biznesie.

Related posts

WordPress Themes