Kapele na wiejskich weselach śpiewają przebój: “Chcę takiego jak Putin”. To piosenka o porządnym człowieku, który się nie upija, nie leje żony i nie wstyd pójść z nim w gości.- Pisał Paweł Reszka. Owym cytatem chcę nawiązać do dwóch słynnych postaci w świecie polityki.
Sam nie wiem jak to jest z alkoholem u wysoko postawionych ludzi. Czują taką presję, że tylko to pozwala im na dalsze swobodne działanie w branży. Zwykły człowiek myśli sobie, że taki stres związany z polityką to trzeba gdzieś utopić.
Pierwszą postacią, o której chciałbym napisać jest nieżyjący już Borys Jelcyn. Odegrał on ważną rolę w dobie rozpadającego się komunizmu. Chwycił za stery władzy molocha jakim była Rosja. Swego czasu media bardzo nagłośniły sprawę Jelcyna i jego problemów z alkoholem. Jedna wpadka, w porządku mogło się zdarzyć zwłaszcza Rosjaninowi. Ale gdy coraz częściej prezydent chwiał się na boki podczas publicznych występów na defiladach, wiecach, zaczęto mówić otwarcie o problemie. Zachowanie głowy państwa naszych wschodnich sąsiadów stało się obiektem szydzenia i kpienia z narodu rosyjskiego.
Wystawił swoim rodakom etykietkę pijaków. Ludzie pytani przez dziennikarzy o ten temat czerwienili się na policzkach. Informacje komentowane przez władzę na dwa sposoby: albo usprawiedliwienie, że prezydent był zmęczony, dwie lampki winka go załatwiły. Inna możliwość to najprostsze przemilczenie całej sprawy i udawanie, że nic się nie stało. Przeważnie tak jest nie tylko w Rosji. Minie trochę czasu i wszyscy zapomną. Racja, ludzie wpatrując się we władcę żyją chwilą jego osoby, jego postępowania, chyba, że zrobił coś wielkiego co odbiło się echem w gronie społecznym. Tak jednak nie zdarza się często.
Na to możemy tylko wzruszyć ramionami albo przekląć jeśli jakiś zagraniczny znajomy wytknie nam taką historię, o której nie chcielibyśmy pamiętać. No tak ale to Rosja i jej były prezydent. Na nieszczęście u nas nie jest lepiej. Mamy takiego pana polityka, który jakoś zawsze trafia na kamery kiedy za dużo wypije. Aleksander Kwaśniewski, dziesięć lat pełnił funkcję głowy państwa, ma wiele zasług w dziedzinie dyplomacji.
Kilka lat temu przyniósł wstyd Polsce w Charkowie w Rosji. Na pewnej uroczystości, gdy składał wieniec dziwnie kołysał się na boczki z wybitnie spokojnym i mętnym spojrzeniem. Od razu zrobiła się międzynarodowa afera. Trudno stało się. Mimo, że minęło kilka lat, aktualności podają, że on znów popełnił takie samo głupstwo. To już było trywialne i żałosne. Pod wpływem alkoholu przemawiał do ukraińskich studentów w Kijowie. Z mównicy wygadywał głupoty, które budziły śmiech u licznej grupy słuchaczy. Mówiąc krótko - miał pecha.
Kiedy pisany jest ten artykuł akurat trwają wybory, a on sam jest kandydatem LiD-u na premiera. Moim zdaniem nie ma co marzyć o zwycięstwie. Tę niefortunną sytuację próbowano wytłumaczyć zmęczeniem pana prezydenta spowodowane licznymi spotkaniami i długą podróżą. Doszło do tego wino podane w ramach poczęstunku ze strony ukraińskiej. Partyjni koledzy chcieli obrócić całe zdarzenie w żart (żart z którego nikt się nie śmieje). Marek Borowski stwierdził nawet w publicznym wystąpieniu mówiąc żartobliwie, żeby Kwaśniewski na czas wyborów nie jeździł ani na Ukrainę ani do Rosji. Według mnie to była jednak taka po cichu przyznana żółta kartka.
Ci pijący politycy to muszą być wyjątkowo zestresowani ludzie. Tyle nerwów, które przynosi im praca. Z tego powodu czasem, o raz za często zaglądają do butelki. Przed wystąpieniem jeszcze sobie przepłukują gardło. Kiedyś to może źle się skończyć - jeden łyk za dużo i klapa.
Tags:
Mini,
prezydent,
człowiek,
dach,
rząd,
temat
Related posts