Posts tagged: EU

Finamo o walutach: Dolar najniżej od prawie roku

Po przejściowych kłopotach związanych z deficytem budżetowym nasza waluta znów pnie się w górę. Wczoraj za dolara płacono przez chwilę mniej niż 2,8 złotych.

Nie można było się spodziewać innego zachowania złotego niż wzrosty, po tym jak WIG20 zyskał wczoraj ponad 2 procent. Nasza waluta zyskuje jednak przede wszystkim dzięki słabemu dolarowi, który w ostatnim czasie wykazuje więcej przesłanek do trwalszych spadków niż wzrostów.

Kurs EUR/USD - podobnie jak amerykańskie indeksy - pomału, ale systematycznie pnie się w górę. I podobnie jak w przypadku S&P500 zastanawia fakt, że w przeciągu ostatni kilkunastu sesji dolar jedynie dwa razy okazał się lepszy od euro. Z drugiej strony takie są prawidła wybicia się z trendu bocznego - inwestorzy kupują wspólną walutę, bo ta dała im taki sygnał. Napełnianie portfeli może trochę potrwać.

Taka sytuacja jest jak najbardziej korzystna dla złotego. Na szczęście inwestorzy zagraniczni w sprawie deficytu chyba się już trochę uspokoili i nasza waluta znów płynęła wczoraj na jednej łódce z euro.

Najbardziej optymistycznie wygląda to na parze USD/PLN, która wczoraj dotarła nawet do poziomu 2,79 złotych. Jednak bez analogicznych sygnałów na kursie EUR/PLN, czyli przebicia poziomu 4,06 zł, o kontynuacji trendu nie może być mowy. Dotychczas każde zbliżenie się do tego wsparcia skutkowało dosyć szybkim odbiciem się pary walutowej w górę, czyli spadkiem złotego.

Mimo dobrych wyników giełd zagranicznych i wczorajszego wzrostu na WIG20 w najbliższych dniach nie widzę przesłanek, aby aż taki optymizm zagościł na rodzimym rynku walutowym.

Paweł Satalecki, Analityk Finamo

Related posts

Euro RSCG Worldwide na pierwszym globalnym cyfrowym spotkaniu sieci agencji komunikacyjnych na Twitterze

21 września, w czasie Tygodnia Reklamy, przypadającego zaraz po Globalnym Forum Młodych Liderów (będącym częścią Światowego Forum Ekonomicznego) w Dalian odbędzie się pierwsze globalne spotkanie sieci agencji komunikacyjnych i dyskusja na Twitterze nadawana prosto z Azji. Spotkanie poprowadzi David Jones, Global CEO Euro RSCG Worldwide i Havas.

To interaktywne wydarzenie będzie nadawane na żywo w wersji audio z Nowego Jorku, zaś odpowiedzi na pytania będą udzielane za pośrednictwem Twittera.

W ramach cyfrowego spotkania David Jones poprowadzi dyskusję na temat działań CSR i ich roli w kształtowaniu wizerunku marki korporacyjnej.

W swojej karierze David Jones, oprócz zaangażowania w rozwój sieci Euro RSCG Worldwide, aktywnie uczestniczy w realizacji programów odpowiedzialności społecznej przedsiębiorstw. Niedawno, podczas Międzynarodowego Festiwalu Reklamy w Cannes, Jones wspólnie z Kofim Annanem i Bobem Geldofem zainaugurowali kampanię na rzecz walki ze zmianami klimatycznymi, Campaign for Climate Justice (www.campaignforclimatejustice.org). Jones jest także inicjatorem pierwszego forum One Young World dla młodych liderów, które odbędzie się w Londynie w lutym 2010 roku.

Spotkanie na Twitterze będzie dla Davida Jonesa okazją do dalszego zaangażowania ludzi z całego świata i wyjaśnienia, dlaczego odpowiedzialność społeczna i świadomość stojących dziś przed nami wyzwań jest korzystna dla przedsiębiorstw, ale i dla każdego z nas z osobna.

Jones podzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem związanymi z CSR, a następnie odpowie na żywo na pytania uczestników. Zachęcamy słuchaczy z całego świata do wzięcia udziału w dyskusji za pośrednictwem Twittera, w zakładce #EuroRSCG.

Kiedy: Poniedziałek, 21 września 2009 r., 9.00 Nowy Jork/14.00 Londyn/ 21.00 Hongkong

Gdzie: Na żywo z Nowego Jorku. Po 16 września 2009 r. informacje na temat logowania zostaną opublikowane pod adresem: www.eurorscg.com.

Jak: Sprawdzaj @EuroRSCGww na Twitterze; pytania prześlij poprzez Twittera, korzystając z zakładki #EuroRSCG

Related posts

Amica Wronki - nowa oferta

Amica Wronki S.A. rusza z jesienną ofertą produktową. Przygotowano ją jak zwykle na przypadający w IV kwartale szczyt sezonu sprzedaży. Na szczególną uwagę zasługuje nowa linia piekarników do zabudowy Scandium. Piekarniki posiadają miedzy innymi najwyższą klasę energetyczną A, system czyszczenia Aqualytic oraz nowoczesny design.  Charakterystyczny dla współczesnego wzornictwa skandynawskiego minimalizm połączono z zaawansowanymi rozwiązaniami technologicznymi.

Myśląc o tej estetyce projektanci Amiki pamiętali jednocześnie o nowoczesnych i funkcjonalnych rozwiązaniach technologicznych. Piekarniki wyposażono w wielofunkcyjne, nowoczesne programatory oraz ergonomiczne chowane pokrętła.  Funkcja Eco sprawia, że urządzenie wykorzystuje ciepło resztkowe, a niezwykle skuteczny system Aqualytic pozwala bez trudu usunąć wszelkie zabrudzenia z wnętrza piekarnika.

- Naszą ofertę dedykujemy klientom ceniącym najwyższą jakość, nowoczesne wzornictwo oraz proekologiczne podejście. Stosujemy odpowiednie materiały i komponenty, a rozwiązania przyjazne dla środowiska wprowadzamy już na etapie projektowania. Dzięki temu spełniamy restrykcyjne normy ekologiczne Unii Europejskiej. Sukcesywnie zwiększamy też udział produktów w energooszczędnych klasach A oraz A+, które na rynku produktów AGD stają się obowiązującym standardem - podkreśla Robert Drożyński, Manager ds. Komunikacji Marketingowej.

Rzeczywiście. Wszystkie piekarniki serii Scandium posiadają - gwarantującą niższe rachunki za energię elektryczną klasę A. Ważna jest też ich funkcjonalność. Wyposażono je w nowoczesną funkcję czyszczenia Aqualytic. Amika, jako pierwsza w Polsce proponuje użytkownikom to unikalne i bezkonkurencyjne rozwiązanie. System ten sprawia, że czyszczenie komory piekarnika staje się niezwykle łatwe i szybkie dzięki gładkiej strukturze emalii AquaRealEase®. Wystarczy wlać na dno piekarnika 0, 5 l wody, ustawić temperaturę na 90C i 30 minut lub wlać wodę i włączyć funkcję Clean na wyświetlaczu. Para wodna wniknie między zanieczyszczenia a ścianę piekarnika, w wyniku czego zalegające zanieczyszczenia staną się łatwe do usunięcia.

Jesienne debiuty to kontynuacja wprowadzania do portfela produktowego Amiki zaawansowanego technologicznie sprzętu. Na początku roku znalazły się w nim dobrze przyjęte przez konsumentów pralki Navigator. W kwietniu pojawiły się z kolei nowe lodówki Generacji 2009 a w czerwcu płyta indukcyjna zasilana napięciem 230 V - jedyne takie rozwiązanie dostępne na polskim rynku.

- Gama nowoczesnych i co ważne ekologicznych produktów, które wprowadziliśmy z początkiem roku na rynek to główny powód naszych sukcesów sprzedażowych. Nadal umacniamy swoją pozycję w sektorze dużego AGD. Dynamika sprzedaży w okresie do lipca 2009 vs. 2008 wyniosła 7, 1 proc., podczas gdy na rynku tylko 5, 2 proc. Wyprzedziliśmy więc sektor o prawie 2 punkty proc. - dodaje Drożyński.

Innowacyjność i współczesny design to obok ekologii stałe cechy sprzętu Amiki. Warto w tym kontekście przypomnieć, że rozwiązania stosowane przez Amikę zostały docenione w jednym z największych badań konsumenckich w Europie. W roku  2008 firma po raz ósmy z rzędu zdobyła złotą statuetkę i tytuł The Most Trusted Brand oraz Marki Najbardziej Przyjaznej Środowisku Naturalnemu.

Tegoroczne nowości z pewnością także na niego zapracują. Są bowiem połączeniem interesującego wzornictwa, solidnych materiałów i  co istotne zaawansowanych rozwiązań technologicznych, które już niebawem będą mogli ocenić użytkownicy.

Related posts

Fajnemeble.pl umeblowały XV Przystanek Woodstock

Firma Fajnemeble.pl została zaproszona do współpracy w aranżacji pomieszczeń przygotowanych na potrzeby odbywającego się w dniach 30.07 - 02.08 XV Przystanku Woodstock w Kostrzynie.

Firma wyposażyła niektóre wnętrza Akademii Sztuk Przepięknych, w której odbyły się między innymi: warsztaty artystyczne, wystawy krakowskiego Muzeum Narodowego, projekcje kina letniego Łódź-stock, a przede wszystkim spotkania ze znakomitymi osobistościami ze świata polityki - Lechem Wałęsą, Tadeuszem Mazowieckim i Januszem Kochanowskim, muzyki - Leszkiem Możdżerem i Michaelem Lang i filmu - Stanisławem Tymem i Bohdanem Łazuką.

- Jesteśmy zaszczyceni, że Fundacja WOŚP zaufała właśnie nam doceniając trwałość i nowatorski design naszych produktów i to właśnie nam zaoferowano współorganizację tak ważnego wydarzenia, jakim jest Woodstock. Fakt, że z naszych mebli korzystały tak wybitne osobistości jest dla nas niezwykłym wyróżnieniem - twierdzi główny projektant firmy, Kamila Czapracka.

Informacje o firmie

Fajnemeble.pl to nowoczesne, dynamicznie rozwijające się przedsiębiorstwo z siedzibą w Gorzowie Wielkopolskim, które funkcjonuje na polskim runku od stycznia 2005 roku. Firma specjalizuje się w projektowaniu oraz kompleksowej aranżacji pomieszczeń komercyjnych. Fajnemeble.pl to producent ekskluzywnych mebli biurowych, a także właściciel marki Ergomax wyspecjalizowanej w produkcji ergonomicznych foteli biurowych klasy premium.

Related posts

ENERGA i KZGW podpisały list intencyjny ws. budowy drugiego stopnia wodnego na Wiślei elektrowni

Współpracę przy budowie drugiego stopnia wodnego na Wiśle wraz z elektrownią przewiduje list intencyjny podpisany dzisiaj (20.08.2009 r.) we Włocławku przez Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej i Grupę ENERGA. Inwestycja pozwoli pozyskać kolejne źródło energii odnawialnej
i zwiększyć udział czystej energii w bilansie energetycznym Polski.

Dokument podpisany został przez Leszka Karwowskiego, prezesa Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej oraz Mirosława Bielińskiego, prezesa ENERGA SA w obecności wiceministra środowiska Stanisława Gawłowskiego, a także wielu przedstawicieli administracji rządowej i samorządowej. Uroczystość podpisania odbyła się w siedzibie włocławskiego Inspektoratu Zarządu Zlewni Wisły Warszawskiej Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie.

ENERGA, jako właściciel elektrowni wodnej we Włocławku i 44 innych elektrowni wodnych, wyraziła zainteresowanie dalszym korzystaniem z wód w celu rozwijania energetyki odnawialnej i zadeklarowała wolę współpracy z Krajowym Zarządem Gospodarki Wodnej przy budowie stopnia wodnego na Wiśle. Grupa będzie realizować tę inwestycję, wykorzystując swoje doświadczenia w budowie i eksploatacji elektrowni wodnych oraz produkcji energii ze źródeł odnawialnych, korzystając z doświadczeń środowisk budownictwa hydrotechnicznego. Z ok. 30-procentowym udziałem w rynku Grupa ENERGA jest krajowym liderem w produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Umocnienie tej pozycji poprzez liczne inwestycje w odnawialne i niskoemisyjne źródła wytwarzania energii zakłada Strategia Grupy na lata 2009-2015. Jedną z tych inwestycji jest kolejna elektrownia wodna na Wiśle.

Wstępne założenia przewidują, iż planowana moc elektrowni może osiągnąć poziom od 60 do 100 MW, a jej średnia produkcja kształtowałaby się na poziomie ponad 500 tys. MWh rocznie. Oznacza to, że wytworzenie takiej ilości energii w źródle odnawialnym pozwoli uniknąć wyemitowania do atmosfery ponad 500 tys. ton CO2. Termin realizacji tej inwestycji obliczany jest na ok. 7 lat (uruchomienie w połowie 2016 r.), a jej wartość szacowana jest na ok. 2,5 mld zł. ENERGA zamierza zrealizować tę inwestycję przy udziale partnera strategicznego, aczkolwiek niewykluczone jest również współfinansowanie inwestycji ze środków UE oraz organizacji i instytucji zainteresowanych dodatkowym wykorzystaniem zapory, np. na przeprawę drogową.

- Zdecydowaliśmy się na tę inwestycję, ponieważ obecnie pozwalają na to coraz bardziej korzystne parametry ekonomiczne. Koszty środowiskowe wynikające z członkowstwa Polski w Unii Europejskiej, takie jak rosnący udział energii ze źródeł odnawialnych czy coraz niższe limity emisji dwutlenku węgla, czynią takie inwestycje coraz bardziej atrakcyjnymi biznesowo. Naszym potencjalnym partnerom oferujemy m.in. udział w zyskach wynikających z wytwarzania czystej ekologicznie energii - mówi Mirosław Bieliński, prezes Grupy ENERGA.

Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej z ogromnym zainteresowaniem przyjął deklarację Grupy ENERGA, bowiem wspieranie tej inicjatywy może przynieść rozwiązanie nabrzmiałego od dawna problemu bezpieczeństwa stopnia włocławskiego. Dotychczas prowadzone przez resort środowiska prace o charakterze koncepcyjnym wyłoniły najbardziej racjonalne rozwiązanie, które obecnie, dzięki nawiązanej współpracy z Grupą ENERGA, może zostać zrealizowane. Niekwestionowana potrzeba zabezpieczenia stopnia włocławskiego przed ewentualną awarią budowlaną jest oczywista
dla wszystkich środowisk, a przez mieszkańców doliny Wisły poniżej Włocławka - od dawna wyczekiwana. Ta ekonomicznie uzasadniona inwestycja, spośród rozpatrywanych rozwiązań w największym stopniu gwarantująca bezpieczeństwo mieszkańcom doliny, stała się dla KZGW zadaniem priorytetowym.

- Podpisany dziś list intencyjny uważam za bardzo istotny krok w kierunku podjęcia działań mających podnieść bezpieczeństwo stopnia wodnego we Włocławku, a także za znaczną poprawę stosunków hydrologicznych poniżej tego stopnia, co zwiększy ochronę przeciwpowodziową tutejszych mieszkańców. Duże znaczenie będzie miał również fakt, iż dzięki budowie nowej elektrowni wzrośnie udział „czystej” energii w naszym bilansie energetycznym - mówi Leszek Karwowski, prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej.

Podpisanie listu intencyjnego to kolejny etap realizacji przez Grupę ENERGA programu energetycznego wykorzystania potencjału Wisły, obejmującego budowę stopnia wodnego z wykorzystaniem go na cele energetyczne. Dla prawidłowej współpracy obydwu stopni, zgodnej z pierwotnymi założeniami projektowymi, nowy stopień ma być usytuowany około 20 km poniżej starego, podpierając go spiętrzoną wodą. Obecnie rozpoczęły się prace analityczne, które umożliwią szczegółowe określenie lokalizacji stopnia wraz z elektrownią, mając w szczególności na uwadze aspekty środowiskowe i ekonomiczne. Dokładna lokalizacja, jak i szczegóły techniczne będą znane po sporządzeniu Studium Wykonalności, a przede wszystkim po analizie raportu Oceny oddziaływania inwestycji na środowisko, który powinien być przygotowany do końca 2010 r.

Related posts

Nowoczesne rozwiązania dekoracyjne od marki Sigma

Dane mówią same za siebie: przemysł i usługi w Europie zaczynają się rozwijać. Także polscy przedsiębiorcy bardziej optymistycznie oceniają swoją sytuację. Nawet handlowcy.

Podczas gdy inwestorzy zacierają dziś ręce z ponad 3 proc. wzrostów na WIG20, ekonomiści są w równie dobrych nastrojach. Opublikowane dziś wskaźniki PMI dla przemysłu i usług w Eurolandzie pokazały, że 0,3 proc. wzrost PKB Niemiec i Francji w II kw. nie był przypadkowy. To właśnie w tych dwóch największych gospodarkach Starego Kontynentu w sierpniu rozwijały się odpowiednio usługi i przemysł. Brzmi banalnie, ale w dzisiejszych czasach rozwój jest na wagę złota, gdy wszystko w około się kurczy.

Indeksy PMI to wskaźniki obliczane na podstawie ankiet wśród przedsiębiorców. Mierzą one aktywność s sektorze usług bądź przemysłu. Wartość wskaźnika PMI powyżej 50 pkt. oznacza, że dany sektor się rozwija. PMI dla usług w Niemczech w sierpniu wyniósł aż 54,1 pkt. (poprzednio 48,1), a dla przemysłu we Francji 50,2 punktów. Także usługi dla całego Eurolandu są bliskie tej granicy - indeks wyniósł 49,5 punktów.

Zgodnie z poprawiającymi się nastrojami, także polscy przedsiębiorcy są coraz bardziej optymistyczni. Według dzisiejszych danych GUS koniunktura w przemyśle, budownictwie oraz handlu i usługach poprawiła się. Ogólny klimat koniunktury gospodarczej w handlu i usługach jest najwyżej od listopada ubiegłego roku, ale należy wziąć pod uwagę, że w tamtym okresie tendencja była wybitnie spadkowa. Ostatni raz przy tendencji zwyżkowej tak dobry klimat panował na początku 2007 roku.

Oznacza to, że to na co wszyscy liczyli - popyt ze strony konsumentów - spełnia swoją rolę, stymulując zwalniającą polską gospodarkę. Pozytywnie zaskakuje sektor budowlany (wczorajsza produkcja budowlano-montażowa wzrosła ponad 10 proc.). Dzięki temu Polska spokojniej ominie recesję.

Dzisiejsze dane - należące do tych mniej twardych niż np. dane o PKB (są konstruowane na podstawie ankiet), pokazują, że przedsiębiorcy widzą to, co się wokół nich dzieje. Odczuwają pewną poprawę prowadzenia swojej działalności, z nieco większym zaufaniem niż w poprzednich miesiącach patrzą w przyszłość. Należy pamiętać, że nastroje mogą szybko się zmieniać wraz z pojawianiem się nieprzewidzianych wydarzeń. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że jesteśmy świadkami kolejnych jaskółek zwiastujących dno kryzysu.

Paweł Satalecki, Analityk Finamo

Related posts

Finamo o walutach: Przed nami kluczowy tydzień dla złotego

10 gr - tyle w przeciągu zaledwie pięciu dni zyskał złoty w stosunku do euro. Tydzień rozpoczął się słabo, ale z każdym dniem było lepiej. Kulminacja przypadła na piątek - nasza waluta wraz z GPW po prostu odleciały.

Początek ubiegłego tygodnia nie zapowiadał, że złoty będzie w stanie wyraźnie zyskać na wartości. Wręcz przeciwnie - po słabszym od oczekiwań tempie wzrostu japońskiego PKB i przecenie na giełdzie w Chinach miało się wrażenie, że rynek zacznie patrzeć wstecz - czy aby nie za dużo pozwolił sobie ze wzrostami? Pamiętajmy bowiem, że notowania naszej waluty ściśle zależą od notowań na GPW, a te - podlegają siłom oddziaływującym na globalnych rynkach kapitałowych.

Ani jednak dolar nie zdołał przebić trwale granicy 3 zł. ani euro - 4,2 złotych. Podawane w przeciągu tygodnia dane makroekonomiczne przynosiły coraz to nowsze jaskółki, które zwiastują, że kryzys łagodnieje. Niemiecki indeks ZEW przedstawiający zapatrywania się tamtejszych managerów na gospodarkę, indeksy Fed z regionu Nowego Jorku oraz Filadelfii czy w końcu indeksy PMI dla przemysłu i usług w Europie podane w piątek - wszystko to sprawiło, że optymizm powrócił.

Szczególnie te ostatnie dane pomogły wspólnej walucie, która w minionym tygodniu okazała się wygraną w batalii z dolarem. Kurs EUR/USD wzrósł do poziomu 1,43 i choć jeszcze trochę mu brakuje do przebicia szczytów (1,4423) wszystko jest na dobrej drodze. Stary Kontynent pokazuje bowiem, że może wyjść z recesji szybciej niż większość przewidywała. Fundamentem są Francja i Niemcy - dwie największe gospodarki w Europie. Problemem z kolei może być Wielka Brytania - w lipcu na przykład zanotowano tam szesnastokrotnie wyższy deficyt sektora publicznego niż mówiły przewidywania.

Niewątpliwie jednak euro ma tu przewagę nad dolarem - nie to, że Europa póki co pozytywnie zaskakuje, to jeszcze wzrosty na giełdach sprawiają, że inwestorzy odchodzą od dolara i inwestują w inne waluty. W tym oczywiście w naszą.

Najlepiej było to widać w piątek, gdy nasza waluta zyskała 1,3 proc. w stosunku do dolara i prawie 0,9 proc. do euro. Wszystko na plecach GPW, której WIG20 wzrósł aż o 4,09 procent. Jeśli jeszcze w ubiegły poniedziałek były solidne podstawy do obaw, czy wzrostowy trend złotego się odwróci, to w nowym tygodniu - zapatrywania są dokładnie odwrotne.

Tym bardziej, że nadchodzące dni będą obfitować w naprawdę ważne wydarzenia. Koniec informacji opartych na ankietach, wskaźników wyprzedzających - poznamy naprawdę twarde dane: PKB z USA oraz z Polski. Do tego decyzja RPP w sprawie stóp procentowych. I na okrasę - ….

Są duże szanse, aby złoty wyrwał się z trwającej trzy tygodnie konsolidacji. Jeśli tak się stanie zasięg wzrostów naszej waluty można szacować na okrągłe 4 zł za euro. Przed nami więc kluczowy tydzień.

Paweł Satalecki, Analityk

Related posts

Piorunująca końcówka tygodnia

Zakończony tydzień przyniósł zaskakująco silne wzrosty krajowych indeksów. Zachowanie warszawskiej giełdy w poprzednich dwóch tygodniach skłaniało bardziej do myślenia o korekcie, niż kontynuacji wzrostów. Tymczasem WIG zyskał przez 5 sesji blisko 5,9 proc. osiągając poziom 37 915 pkt. Obecny poziom WIG stanowi tegoroczne maksimum a zachowanie rynku pokazuje, że droga do dalszych wzrostów stoi otworem.

Za znakomite zakończenie minionego tygodnia odpowiadają dwie ostatnie sesje. Znakomita była zwłaszcza sesja piątkowa, kiedy WIG20 zyskał ponad 4 proc., a WIG 3,5 proc. W efekcie GPW była najsilniejszym rynkiem na świecie. Tak dobre zachowanie indeksów zapewniły doniesienia makroekonomiczne ze strefy Euro oraz Stanów Zjednoczonych.

Szczególnie istotne z punktu widzenia krajowej gospodarki były informacje z Niemiec. Tamtejszy indeks aktywności w sektorze usług wzrósł powyżej 50 pkt, który jest uważany za granicę między rozwojem a recesją. To najlepszy rezultat od jesieni ubiegłego roku. Wynik ten cieszy tym bardziej, że Niemcy są najważniejszym partnerem handlowym Polski. Dodatkowo powyżej bariery 50 pkt wzrósł indeks aktywności w sektorze przemysłu we Francji. Wniosek z tego, taki, że strefa Euro powoli zaczyn wychodzić z kryzysu, choć proces ten będzie niewątpliwie dłuższy niż w przypadku gospodarki amerykańskiej.

Pozytywów nie brakowało również w doniesieniach zza oceanu. Kolejne dobre dane poznaliśmy z amerykańskiego sektora nieruchomości. Czwarty miesiąc z rzędu wzrosła sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA. Stabilizacja sytuacji w tym sektorze staje się zatem faktem i powoli znów zaczyna on wkraczać na drogę ku ponownemu rozwojowi.

Entuzjazm inwestorów wywołało również przemówienia szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej Bena Bernanke. Ocenił on, że działania kierowanej przez niego instytucji oraz innych światowych banków centralnych zapobiegły katastrofie sektora finansowego oraz głębokiemu kryzysowi w globalnej gospodarce. Obecna sytuacja pozwala stwierdzić, że recesję mamy za sobą.

Grzegorz Wach, Analityk Finamo

Related posts

Co wpływa na ceny złota?

W codziennych komentarzach na temat rynku złota zazwyczaj można przeczytać te same zdania. Mówi się, że kurs kruszcu spadł/wzrósł za sprawą mocniejszego/słabszego dolara, droższej/tańszej ropy lub też bliżej nieokreślonego „sentymentu” na rynkach akcji. W weryfikacji tych opinii pomocna będzie analiza współczynników korelacji pomiędzy wymienionymi wyżej instrumentami.

Kiedyś, bardzo dawno temu, złoto było po prostu pieniądzem, a jego cena wyrażała siłę nabywczą danej ilości metalu, za którą można było kupić określoną ilość dóbr. Sytuacja uległa zmianie, najpierw gdy pieniądz kruszcowy został zastąpiony przez masowo drukowane banknoty narodowych banków centralnych, a następnie gdy obrót fizycznym złotem został zdominowany przez wirtualne kontrakty terminowe notowane na giełdach towarowych i rynku OTC. W tym momencie dla wielu inwestorów (zwłaszcza dla zarządzających funduszami hegdeingowymi) złoto stało się po prostu kolejnym surowcem i zaczęło podlegać podobnym tendencjom co miedź czy ropa.

Jednak ostatni kryzys finansowy sprawił, że złoto znów zaczęto postrzegać przede wszystkim jako metal szlachetny stanowiący jedyną pewną ochronę kapitału. Zwłaszcza przed ryzykiem kredytowym, którego złoto przechowywane we własnym sejfie jest pozbawione. Dlatego też jesień 2008 roku zachwiała zależnościami pomiędzy złotem a pozostałymi rynkami finansowymi – żółty metal znów zaczął być postrzegany jako ostateczna ochrona przed zawirowaniami w gospodarce i drożał, gdy wszystko inne taniało.

Patrząc na powyższy wykres można wyodrębnić cztery okresy, charakteryzujące się odmienną percepcją złota przez inwestorów. I chociaż wysokie współczynniki korelacji niekoniecznie muszą oznaczać związki przyczynowo-skutkowe, to obecnie większość uczestników rynku zdaje się wierzyć w zależności opisywane przez analityków. Tak więc pierwszy okres trwał od początku 2008 roku aż do wrześniowego upadku Lehman Brothers i AIG. Złoto cieszyło się wówczas silną dodatnią korelacją z ropą naftową (tzn. drożało wraz ze wzrostem cen paliw) oraz ujemną korelacją z amerykańskim dolarem (czyli było dodatnio skorelowane z kursem EUR/USD), czemu towarzyszyła relatywnie niska ujemna korelacja z rynkami akcji (obrazowanymi przez indeks S&P500). Okres ten można nazwać „inflacyjnym”. Bowiem galopujące ceny ropy zwiększały strach przed inflacją, na którą przyzwalała Rezerwa Federalna, gwałtownie tnąca stopy procentowe. Do tego dochodził motyw słabego dolara - w lipcu 2008 roku kurs EUR/USD odnotował najwyższą wartość w swojej historii. Deprecjacja amerykańskiej waluty w Stanach Zjednoczonych budziła dodatkowe obawy przed wzrostem inflacji, a reszta świata zamiast „zielonego” wolała twardszą i metalicznie brzęczącą walutę.

Rynkowe trendy zaczęły się zmieniać latem, gdy z hukiem pękła spekulacyjna bańka na ropie, czemu towarzyszyło gwałtowne umocnienie dolara względem euro. Złoto zaczęło tanieć (z 988$ na 850$), ale traciło na wartości wolniej niż ropa czy euro. W efekcie silne związki z tymi dwoma instrumentami zaczęły słabnąć. Wszystkie rachuby analityków zdruzgotał jednak dopiero upadek banku Lehman Brothers, co wywołało rozłożony na kilka tygodni krach na giełdach akcji, dramatyczną wyprzedaż surowców oraz ucieczkę kapitału w stronę dolara i amerykańskich obligacji skarbowych. Początkowo kryzys finansowy sprzyjał złotu, które od połowy września do połowy października pomimo silnej aprecjacji dolara z poziomu 735$ wystrzeliło w górę o prawie 200$ na uncji. Jednakże panika na rynkach finansowych i rozpoczęty na masową skalę proces delewarowania doprowadził do wyprzedaży kontraktów na złoto przy jednoczesnych brakach metalu na rynku dostaw fizycznych. Dla wielu tak głęboka przecena złota była szokiem i wiązana była ze strachem przed deflacją wywołaną gwałtowną kontrakcją kredytową. Na wykresie okres ten wyznacza jednak także obniżenie historycznie wysokiej dodatniej korelacji pomiędzy cenami złota i srebra. Żółty metal relatywnie zyskał na wartości wobec swojego białego brata. Okresowi jesiennego przesilenia na rynku złota można nadać wojskowy kryptonim „strach i przerażenie”.

Ale złoto jeszcze bardziej zadziwiło analityków w styczniu i lutym tego roku, gdy drożało na przekór mocnemu dolarowi i relatywnie taniej ropie. W ciągu tych dwóch miesięcy złoto pokazało swoją siłę i złamało wszystkie rynkowe korelacje. Stało się tak, ponieważ styczniowo-lutowa fala spadków na rynkach akcji sprowadziła indeks S&P500 do najniższego poziomu od 13 lat. Inwestorzy widzieli na wieloletnich wykresach olbrzymią formację głowy z ramionami i bali się spadków cen akcji o kolejne 50%. Wszyscy wietrzyli bessę stulecia. Wzrósł więc inwestycyjny popyt na złoto jako aktywo chroniące kapitał lepiej niż bankowa lokata. W efekcie cena kruszcu po raz drugi w historii dotknęła psychologicznego poziomu tysiąca dolarów za uncję. Lecz wówczas dała o sobie znać podaż zakumulowanego wcześniej metalu, co wkrótce spowodowało spadek cen złota.

Czwarty etap najnowszej historii złota rozpoczął się w marcu i trwa do dzisiaj. Patrząc na wykres metalu nie wygląda on zbyt ciekawie: kurs kruszcu porusza się w dość szerokim paśmie wahań pomiędzy poziomem 864$ a 1000$. Ale mierniki korelacji znów zwariowały. Obecnie złoto jest dodatnio skorelowane z eurodolarem, ropą naftową i srebrem. Sensacyjnie wręcz wyglądają za to silne i pozytywne związki z rynkiem akcji. Ten zadziwiający stan rzeczy próbuje tłumaczyć teoria, zakładająca że rosnące ceny akcji zwiastują początek ożywienia gospodarczego, które z uwagi na skrajnie ekspansywną politykę monetarną banków centralnych zaowocuje szybkim wzrostem inflacji. Ta sama hipoteza każe kupować złoto traktowane jako zwykły surowiec zużywany w przemyśle jubilerskim. Okres ten można nazwać czasem akumulacji kruszcu.

Dlatego też jesień na rynku złota zapowiada się bardzo ciekawie (choć mam nadzieję, że takich emocji jak rok temu jednak zabraknie). Na rynkach akcji i surowcach zaczyna rysować się korekta całej marcowo-lipcowej zwyżki, co może się przerodzić w głębsze spadki a nawet powrót bessy. Tymczasem w globalnej gospodarce widać ślady ożywienia, lecz nie wiadomo czy będzie ono trwałe, czy też potrwa tylko dwa lub trzy kwartały. Równocześnie kurs złota wciąż utrzymuje się nieznacznie poniżej swoich historycznych (nominalnie) maksimów, i choć popyt inwestycyjny wyraźnie osłabł, to wśród inwestorów nie widać ochoty do upłynnienia złotych sztabek. Śledzenie współczynników korelacji pozwoli nam określić, czy złoto znów zaczyna się zachowywać jak bezpieczny metal szlachetny, czy też dalej będzie traktowane jak ryzykowny surowiec.

Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl

Related posts

Kolekcjonowanie sztuki najnowszej

Bujnowski, Bańda, Bogacka, Matecki i wielu wielu innych młodych twórców robi dzisiaj zawrotne kariery. Ich prace pokazywane są na najważniejszych targach sztuki, zasilają liczące się kolekcje a sumy licytowanych dzieł oscylują wokół kilku tysięcy euro za obraz. To właśnie wszyscy ci młodzi twórcy stanowią o wyglądzie i kondycji sztuki najnowszej w naszym kraju - artyści, którzy odnieśli wielkie sukcesy w kraju i za granicą, jak również ci wszyscy, którzy są u progu międzynarodowej kariery i nieustannie tworzą ciekawe projekty i wystawy.

Spadkobiercy Sasnala

Jeszcze nigdy młodzi twórcy nie mieli się tak dobrze jak teraz. Swobodnie poruszają się po rynku sztuki i cenią się finansowo. Nie brakuje im talentu i pewności siebie. Dzięki odpowiedniej promocji przestają być anonimowi. Stają się coraz częściej świetnie sprzedającym się „produktem marketingowym”. Z impetem wkraczają na konkurencyjne rynki – zarówno polskie, jak i europejskie. Pojawiają się w mediach, ich nazwiska krążą wśród wytrawnych kolekcjonerów, inwestorów oraz marszandów, zajmujących się handlem dziełami sztuki. Ci wszyscy młodzi twórcy, którzy zdobyli już uznanie pokazywani są na najważniejszych targach, zasilają prestiżowe kolekcje. Ich dzieła licytowane są na liczących się aukcjach sztuki. Rafał Bujnowski, Marcin Maciejowski, Aneta Grzeszczykowska, Przemysław Matecki to czołówka młodych twórców, która odnisła już znaczące sukcesy za granicą.

Najsilniejsze piętno na młodym pokoleniu artystów odcisnęły spektakularne sukcesy Wilhelma Sasnala. Po dziś dzień stanowi on niedościgniony wzór dla całej plejady młodych artystów. Mało kto zrobił tak wiele dla popularyzacji młodej polskiej sztuki. W 2006 został bezapelacyjnie okrzyknięty najważniejszym młodym artystą świata przez prestiżowy magazyn o sztuce „Flash Art”. Jego obrazy znalazły się w zbiorach najbardziej renomowanych światowych galerii i muzeów. Należy tu wspomnieć londyńską Tate Modern czy Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku.

Najmłodsza generacja artystów

Sztuka najnowsza jest bliska naszym upodobaniom estetycznym, ogólnie dostępna – prace młodych artystów można znaleźć w wielu polskich galeriach. Młodzi twórcy są bardziej skoncentrowani na sobie, swoich emocjach, przeżyciach. Ich sztuka jest krytyczna wobec otaczającej rzeczywistości, często multimedialna. Nie zawsze zgodna z estetyką, raczej krzykliwa o dosadnych tytułach i opisach.

Sztuka najmłodszej generacji artystów ma to do siebie, że początkowo prace są stosunkowo niedrogie. Niektóre, po latach mogą nam przynieść konkretny zysk. Jeszcze kilka lat temu obrazy wielu początkujących artystów, można było kupić za kilka tys. złotych. Dzisiaj, te same prace warte są kilkanaście a nawet kilkaset tys. Warto wymienić Basię Bańde, która sprzedaje swoje obrazy głównie przez Internet. Duże płótna jej autorstwa kosztują ok. 10-12 tys., jeszcze kilka lat temu za te same prace płaciło się trzy razy mniej. Obrazy malowane długopisem na klatce taśmy filmowej Wojtka Bąkowskiego podrożały od ubiegłego roku o połowę. Dzieła Normana Leto jeszcze kilka lat temu kosztowały maksymalnie 6 tys., dzisiaj nawet 40 tys.

Zysk prawie gwarantowany

Światowy kryzys gospodarczy wpłynął również na rynek sztuki najnowszej, a co za tym idzie na notowania najmłodszej generacji artystów. Inwestycja w młodą, nowoczesną sztukę wymaga rozważnego, wyrobionego odbiorcy. W dobie niepewności ekonomicznej wielu kolekcjonerów i inwestorów z pewnością szuka pewniejszych lokat. W dalszym ciągu, kupowanie prac młodych artystów wiąże się z większym ryzykiem, niż w inwestowanie w dzieła twórców o ugruntowanej już renomie. Kupowanie sztuki najnowszej może być tylko, albo doskonałą inwestycją, dzięki której dużo możemy zyskać lub wręcz przeciwnie – wszystko stracić. Dzieła młodych twórców, jakkolwiek atrakcyjne cenowo, to jednak nie gwarantują, że kiedykolwiek jego autor zdobędzie uznanie a one same znacznie podrożeją. Tutaj niezbędne jest wyczucie i doskonała orientacja na rynku. Dobrze jest śledzić najnowsze trendy i zgłębiać dominujące nurty w sztuce. W tym celu warto regularnie odwiedzać galerie sztuki, poznawać artystów, dyskutować.

Mimo iż, sztuka najnowsza jest bliska pokoleniowo młodym odbiorcom, to interesują się nią coraz częściej także bardziej doświadczeni kolekcjonerzy. Nic dziwnego, młodzi artyści mają dużo do zaoferowania. Jeśli zainwestujemy w odpowiedniego artystę może się okazać, że dokonaliśmy właściwego wyboru, a wtedy satysfakcja z posiadania konkretnego dzieła będzie podwójna.

Anna Niemczycka

Inwestycje.pl

Related posts

WordPress Themes