Trzeba przyznać, że sieci osiedlowe jako takie stanowią niezwykle istotny historycznie etap rozwoju tego naszego biednego dostępu do Internetu w Polsce. Ze względu na twardo monopolistyczne ograniczenia w wolnym dostępie do łączy Telekomunikacji Polskiej, przez długi czas nijak nie potrafiły się u nas rozwinąć alternatywne względem modemowego techniki dostępu do Internetu. Operatorzy tzw. alternatywni mieli dość ograniczony dostęp do tzw. łącz ostatniej mili (last mile), czyli takich, które są doprowadzone bezpośrednio do klienta. A to na tym etapie powstają te naprawdę największe koszta. Do pi*drzwi 2003 roku, TPSA sprzedawała jeszcze w miarę tanio tzw. ‘druty’, czyli popularnie mówiąc pary miedziane zestawiane pomiędzy dwiema lokalizacjami. Pozwalało to na świadczenie pewnych usług dostępowych z jednego miejsca, najlepiej z miejsca gdzieś w pobliżu centrali. Niestety, w pewnym pechowym momencie decyzją polityczno-biznesową ustanowiono na tę usługę zaporowe, nieakceptowalne ceny oraz przestało to się opłacać. Jakie jednakże było remedium na te bardzo ograniczone sposobności początków stałego dostępu do Internetu? Otóż powstawały tzw. sieci osiedlowe. Przynajmniej na tych dużych, gierkowskich blokowiskach, gdzie to było proste z uwagi na fakt, że w jednym budynku mieściło się nieraz aż kilkaset mieszkań. Otóż jeden z mieszkańców zamawiał jakąś formę stałego dostępu, np. łącze Polpak, a później dzielił je za pomocą routerka znajomym w tym samym bloku. Z czasami taka działalność siłą rzeczy zaczęła się niejako komercjalizować oraz powstały sieci osiedlowe w Warszawie, które taką usługę świadczą w pełni profesjonalnie, załatwiając wszystko za klienta.
Tags: internetu, Internet, drzwi, Biznes