Fajnemeble.pl umeblowały XV Przystanek Woodstock

Firma Fajnemeble.pl została zaproszona do współpracy w aranżacji pomieszczeń przygotowanych na potrzeby odbywającego się w dniach 30.07 - 02.08 XV Przystanku Woodstock w Kostrzynie.

Firma wyposażyła niektóre wnętrza Akademii Sztuk Przepięknych, w której odbyły się między innymi: warsztaty artystyczne, wystawy krakowskiego Muzeum Narodowego, projekcje kina letniego Łódź-stock, a przede wszystkim spotkania ze znakomitymi osobistościami ze świata polityki - Lechem Wałęsą, Tadeuszem Mazowieckim i Januszem Kochanowskim, muzyki - Leszkiem Możdżerem i Michaelem Lang i filmu - Stanisławem Tymem i Bohdanem Łazuką.

- Jesteśmy zaszczyceni, że Fundacja WOŚP zaufała właśnie nam doceniając trwałość i nowatorski design naszych produktów i to właśnie nam zaoferowano współorganizację tak ważnego wydarzenia, jakim jest Woodstock. Fakt, że z naszych mebli korzystały tak wybitne osobistości jest dla nas niezwykłym wyróżnieniem - twierdzi główny projektant firmy, Kamila Czapracka.

Informacje o firmie

Fajnemeble.pl to nowoczesne, dynamicznie rozwijające się przedsiębiorstwo z siedzibą w Gorzowie Wielkopolskim, które funkcjonuje na polskim runku od stycznia 2005 roku. Firma specjalizuje się w projektowaniu oraz kompleksowej aranżacji pomieszczeń komercyjnych. Fajnemeble.pl to producent ekskluzywnych mebli biurowych, a także właściciel marki Ergomax wyspecjalizowanej w produkcji ergonomicznych foteli biurowych klasy premium.

Related posts

ENERGA i KZGW podpisały list intencyjny ws. budowy drugiego stopnia wodnego na Wiślei elektrowni

Współpracę przy budowie drugiego stopnia wodnego na Wiśle wraz z elektrownią przewiduje list intencyjny podpisany dzisiaj (20.08.2009 r.) we Włocławku przez Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej i Grupę ENERGA. Inwestycja pozwoli pozyskać kolejne źródło energii odnawialnej
i zwiększyć udział czystej energii w bilansie energetycznym Polski.

Dokument podpisany został przez Leszka Karwowskiego, prezesa Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej oraz Mirosława Bielińskiego, prezesa ENERGA SA w obecności wiceministra środowiska Stanisława Gawłowskiego, a także wielu przedstawicieli administracji rządowej i samorządowej. Uroczystość podpisania odbyła się w siedzibie włocławskiego Inspektoratu Zarządu Zlewni Wisły Warszawskiej Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie.

ENERGA, jako właściciel elektrowni wodnej we Włocławku i 44 innych elektrowni wodnych, wyraziła zainteresowanie dalszym korzystaniem z wód w celu rozwijania energetyki odnawialnej i zadeklarowała wolę współpracy z Krajowym Zarządem Gospodarki Wodnej przy budowie stopnia wodnego na Wiśle. Grupa będzie realizować tę inwestycję, wykorzystując swoje doświadczenia w budowie i eksploatacji elektrowni wodnych oraz produkcji energii ze źródeł odnawialnych, korzystając z doświadczeń środowisk budownictwa hydrotechnicznego. Z ok. 30-procentowym udziałem w rynku Grupa ENERGA jest krajowym liderem w produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Umocnienie tej pozycji poprzez liczne inwestycje w odnawialne i niskoemisyjne źródła wytwarzania energii zakłada Strategia Grupy na lata 2009-2015. Jedną z tych inwestycji jest kolejna elektrownia wodna na Wiśle.

Wstępne założenia przewidują, iż planowana moc elektrowni może osiągnąć poziom od 60 do 100 MW, a jej średnia produkcja kształtowałaby się na poziomie ponad 500 tys. MWh rocznie. Oznacza to, że wytworzenie takiej ilości energii w źródle odnawialnym pozwoli uniknąć wyemitowania do atmosfery ponad 500 tys. ton CO2. Termin realizacji tej inwestycji obliczany jest na ok. 7 lat (uruchomienie w połowie 2016 r.), a jej wartość szacowana jest na ok. 2,5 mld zł. ENERGA zamierza zrealizować tę inwestycję przy udziale partnera strategicznego, aczkolwiek niewykluczone jest również współfinansowanie inwestycji ze środków UE oraz organizacji i instytucji zainteresowanych dodatkowym wykorzystaniem zapory, np. na przeprawę drogową.

- Zdecydowaliśmy się na tę inwestycję, ponieważ obecnie pozwalają na to coraz bardziej korzystne parametry ekonomiczne. Koszty środowiskowe wynikające z członkowstwa Polski w Unii Europejskiej, takie jak rosnący udział energii ze źródeł odnawialnych czy coraz niższe limity emisji dwutlenku węgla, czynią takie inwestycje coraz bardziej atrakcyjnymi biznesowo. Naszym potencjalnym partnerom oferujemy m.in. udział w zyskach wynikających z wytwarzania czystej ekologicznie energii - mówi Mirosław Bieliński, prezes Grupy ENERGA.

Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej z ogromnym zainteresowaniem przyjął deklarację Grupy ENERGA, bowiem wspieranie tej inicjatywy może przynieść rozwiązanie nabrzmiałego od dawna problemu bezpieczeństwa stopnia włocławskiego. Dotychczas prowadzone przez resort środowiska prace o charakterze koncepcyjnym wyłoniły najbardziej racjonalne rozwiązanie, które obecnie, dzięki nawiązanej współpracy z Grupą ENERGA, może zostać zrealizowane. Niekwestionowana potrzeba zabezpieczenia stopnia włocławskiego przed ewentualną awarią budowlaną jest oczywista
dla wszystkich środowisk, a przez mieszkańców doliny Wisły poniżej Włocławka - od dawna wyczekiwana. Ta ekonomicznie uzasadniona inwestycja, spośród rozpatrywanych rozwiązań w największym stopniu gwarantująca bezpieczeństwo mieszkańcom doliny, stała się dla KZGW zadaniem priorytetowym.

- Podpisany dziś list intencyjny uważam za bardzo istotny krok w kierunku podjęcia działań mających podnieść bezpieczeństwo stopnia wodnego we Włocławku, a także za znaczną poprawę stosunków hydrologicznych poniżej tego stopnia, co zwiększy ochronę przeciwpowodziową tutejszych mieszkańców. Duże znaczenie będzie miał również fakt, iż dzięki budowie nowej elektrowni wzrośnie udział „czystej” energii w naszym bilansie energetycznym - mówi Leszek Karwowski, prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej.

Podpisanie listu intencyjnego to kolejny etap realizacji przez Grupę ENERGA programu energetycznego wykorzystania potencjału Wisły, obejmującego budowę stopnia wodnego z wykorzystaniem go na cele energetyczne. Dla prawidłowej współpracy obydwu stopni, zgodnej z pierwotnymi założeniami projektowymi, nowy stopień ma być usytuowany około 20 km poniżej starego, podpierając go spiętrzoną wodą. Obecnie rozpoczęły się prace analityczne, które umożliwią szczegółowe określenie lokalizacji stopnia wraz z elektrownią, mając w szczególności na uwadze aspekty środowiskowe i ekonomiczne. Dokładna lokalizacja, jak i szczegóły techniczne będą znane po sporządzeniu Studium Wykonalności, a przede wszystkim po analizie raportu Oceny oddziaływania inwestycji na środowisko, który powinien być przygotowany do końca 2010 r.

Related posts

Komentarz Wynajem.pl: Jak to jest z budową mieszkań w Polsce?

Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego, od stycznia do lipca br. oddano do użytkowania 89 851 mieszkań, a więc o 7,1% więcej niż przed rokiem i o 39,6% więcej niż w analogicznym okresie 2007 r. Niepokojącym zjawiskiem na rynku mieszkaniowym jest dalsze ograniczanie aktywności w zakresie nowych inwestycji. Dotyczy to głównie deweloperów, bo udział inwestorów indywidualnych w rynku mieszkaniowym jest cały czas wysoki.

Trzy lata temu mieliśmy do czynienia z eksplozją cen mieszkań. Lokale rozchodziły się błyskawiczne, bo nie było ich zbyt wiele. Rynek nieruchomości zaczął intensywnie rozkwitać, deweloperzy zaczęli rosnąć w siłę, a standardem stało się nabywanie „dziury w ziemi”. Kiedy więc w ubiegłym roku inwestorzy zaczęli mieć problemy ze sprzedażą mieszkań, od razu zaczęto mówić o kryzysie na rynku mieszkaniowym, bo punktem odniesienia był właśnie okres boomu.

Liczba mieszkań oddanych do użytku w okresie od stycznia do lipca tego roku jest już zdecydowanie wyższa niż w 1996 roku, kiedy to odnotowano najmniejszą ich liczbę od 1991 roku – 62,1 tys. Zaskoczeniem nie jest też mniejsza liczba pozwoleń na budowę – Główny Urząd Statystyczny poinformował, że wydano ich o 22,9 proc. mniej w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku. Gwałtowna zmiana sytuacji była zaskoczeniem dla wielu inwestorów – już planowali kolejne inwestycje, kiedy pod znakiem zapytania stanęły te znajdujące się w budowie.

Branża boryka się z różnymi problemami, ale minął już okres szoku i przyszła pora na szukanie rozwiązań. Deweloperzy zmuszeni są do modyfikacji strategii i dopasowania się do sytuacji rynkowej. Potrzeby są różne, więc i oferty muszą być zróżnicowane, ale możliwości finansowe Polaków z reguły pozwalają na zakup standardowego mieszkania i takich lokali musi być na rynku najwięcej. Ale do ożywienia budownictwa mieszkaniowego dojdzie jedynie wtedy, gdy dostępne będzie odpowiednie zasilenie finansowe. A z tym cały czas jest problem.

Ostatnio Prezes NBP potwierdził, że szybko podejmie działania wspierające rozwój akcji kredytowej banków spółdzielczych dla małych i średnich przedsiębiorstw. Spotkanie z przedstawicielami banków spółdzielczych było kolejnym w ramach prac nad „Paktem na Rzecz Rozwoju Akcji Kredytowej”, którego celem jest pobudzenie gospodarki poprzez wspólne działania NBP, organów państwa i samych banków. Banki Spółdzielcze mają ok. 10,5 mld zł nadwyżki depozytów nad kwotą udzielonych przez te banki kredytów. Nie mogą jednak przeznaczyć tych pieniędzy na akcję kredytową ze względu na niedostatek kapitału, więc zwróciły się do NBP i organów państwa z propozycjami mającymi im to umożliwić.

Inwestorzy wyciągnęli pewnie wnioski z tego, co działo się w ostatnim czasie w budownictwie mieszkaniowym. Wiele zjawisk wynikało z niedojrzałości polskiego rynku. Załamanie ochłodziło mocno rozgrzany rynek nieruchomości, ale teraz konieczne jest jego ożywienie. Bez kapitału nie ruszą kolejne inwestycje. Ale kapitał potrzebny jest też zainteresowanym zakupem mieszkania, bo bez tego mieszkania będą czekały na rynku mimo chęci ich zakupu. Brak szybkiego odblokowania akcji kredytowej będzie wiązał się z dłuższym zastojem w budowie mieszkań, bo od momentu rozpoczęcia budowy do oddania inwestycji mijają ok. 2 lata. I wtedy dane Głównego Urzędu Statystycznego mogą być zatrważające.

Małgorzata Kędzierska-Urbaniak

Analityk rynku nieruchomości Wynajem.pl

Related posts

Antypiracka polisa

Porwanie statku przez piratów jeszcze do niedawna wydawało się opowieścią rodem z legend. Jednak wydarzenia ostatniego roku potwierdziły, że piraci mogą stanowić realne zagrożenie tak dla załogi jak i transportowanych towarów.

W ciągu ostatniego roku o piratach było głośno w mediach na całym świecie. Szczególnie za sprawą historii statków Bow Asir, Sirius Star, a ostatnio Arctic Sea. Doniesienia te dowiodły, że mówienie o działalności piratów w kategoriach anegdot jest błędem. Tym bardziej, że coraz częściej stanowią prawdziwe zagrożenie nie tylko dla załóg jednostek pływających, ale także przewożonych na statkach ładunków. A ich wartość niejednokrotnie przewyższa wartość samego statku.

Rozmowa z Marcinem Ługawskim z Biura Ubezpieczeń Podmiotów Gospodarczych Ergo Hestii:

Czy można ubezpieczyć ładunek przewożony na statku przed napaścią piratów?

- Naturalnie. Szczególnie popularne jest to w zagranicznych towarzystwach ubezpieczeniowych, ale również oferują to polscy ubezpieczyciela, m.in. Ergo Hestia. Takim ubezpieczeniem jest cargo, czyli ubezpieczenie ładunków w transporcie, na Instytutowych Klauzulach Ładunkowych “A”. Chroni właściciela ładunku między innymi od zaboru lub zniszczenia mienia przez piratów, którzy napadli na statek w trakcie morskiej podróży.

A jakie akweny są najbardziej narażone na atak piratów?

- Takich miejsc jest wiele. Wśród tych najbardziej niebezpiecznych są rejony Zatoki Adeńskiej, somalijskiego wybrzeża i wejścia do Morza Czerwonego, Zatoki Gwinejskiej, wybrzeża Nigerii czy delty rzeki Niger. Według doniesień, piratów widziano w okolicach Cieśniny Malakka, między Indonezją a Malezją, a także w rejonach Półwyspu Indyjskiego - szczególnie pomiędzy Indiami i SriLanką.

Zapewne wykupienie takiego ubezpieczenia dla transportu w tych rejonach jest droższe?

- Przede wszystkim trzeba pamiętać, że cena takiego ubezpieczenia jest nieporównywalnie mniejsza względem wartości szkody wywołanej atakiem piratów. Dlatego warto pomyśleć o polisie. Tym bardziej, że w Ergo Hestii nie podnosimy stawek za ubezpieczanie transportów w rejonach zagrożonych działalnością piratów.

A na co konkretnie może liczyć ubezpieczony, którego ładunek padł ofiarą ataku piratów?

- Na pełne pokrycie strat w ładunku związanych z ich działalnością.

Related posts

Nowoczesne rozwiązania dekoracyjne od marki Sigma

Dane mówią same za siebie: przemysł i usługi w Europie zaczynają się rozwijać. Także polscy przedsiębiorcy bardziej optymistycznie oceniają swoją sytuację. Nawet handlowcy.

Podczas gdy inwestorzy zacierają dziś ręce z ponad 3 proc. wzrostów na WIG20, ekonomiści są w równie dobrych nastrojach. Opublikowane dziś wskaźniki PMI dla przemysłu i usług w Eurolandzie pokazały, że 0,3 proc. wzrost PKB Niemiec i Francji w II kw. nie był przypadkowy. To właśnie w tych dwóch największych gospodarkach Starego Kontynentu w sierpniu rozwijały się odpowiednio usługi i przemysł. Brzmi banalnie, ale w dzisiejszych czasach rozwój jest na wagę złota, gdy wszystko w około się kurczy.

Indeksy PMI to wskaźniki obliczane na podstawie ankiet wśród przedsiębiorców. Mierzą one aktywność s sektorze usług bądź przemysłu. Wartość wskaźnika PMI powyżej 50 pkt. oznacza, że dany sektor się rozwija. PMI dla usług w Niemczech w sierpniu wyniósł aż 54,1 pkt. (poprzednio 48,1), a dla przemysłu we Francji 50,2 punktów. Także usługi dla całego Eurolandu są bliskie tej granicy - indeks wyniósł 49,5 punktów.

Zgodnie z poprawiającymi się nastrojami, także polscy przedsiębiorcy są coraz bardziej optymistyczni. Według dzisiejszych danych GUS koniunktura w przemyśle, budownictwie oraz handlu i usługach poprawiła się. Ogólny klimat koniunktury gospodarczej w handlu i usługach jest najwyżej od listopada ubiegłego roku, ale należy wziąć pod uwagę, że w tamtym okresie tendencja była wybitnie spadkowa. Ostatni raz przy tendencji zwyżkowej tak dobry klimat panował na początku 2007 roku.

Oznacza to, że to na co wszyscy liczyli - popyt ze strony konsumentów - spełnia swoją rolę, stymulując zwalniającą polską gospodarkę. Pozytywnie zaskakuje sektor budowlany (wczorajsza produkcja budowlano-montażowa wzrosła ponad 10 proc.). Dzięki temu Polska spokojniej ominie recesję.

Dzisiejsze dane - należące do tych mniej twardych niż np. dane o PKB (są konstruowane na podstawie ankiet), pokazują, że przedsiębiorcy widzą to, co się wokół nich dzieje. Odczuwają pewną poprawę prowadzenia swojej działalności, z nieco większym zaufaniem niż w poprzednich miesiącach patrzą w przyszłość. Należy pamiętać, że nastroje mogą szybko się zmieniać wraz z pojawianiem się nieprzewidzianych wydarzeń. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że jesteśmy świadkami kolejnych jaskółek zwiastujących dno kryzysu.

Paweł Satalecki, Analityk Finamo

Related posts

Finamo o walutach: Przed nami kluczowy tydzień dla złotego

10 gr - tyle w przeciągu zaledwie pięciu dni zyskał złoty w stosunku do euro. Tydzień rozpoczął się słabo, ale z każdym dniem było lepiej. Kulminacja przypadła na piątek - nasza waluta wraz z GPW po prostu odleciały.

Początek ubiegłego tygodnia nie zapowiadał, że złoty będzie w stanie wyraźnie zyskać na wartości. Wręcz przeciwnie - po słabszym od oczekiwań tempie wzrostu japońskiego PKB i przecenie na giełdzie w Chinach miało się wrażenie, że rynek zacznie patrzeć wstecz - czy aby nie za dużo pozwolił sobie ze wzrostami? Pamiętajmy bowiem, że notowania naszej waluty ściśle zależą od notowań na GPW, a te - podlegają siłom oddziaływującym na globalnych rynkach kapitałowych.

Ani jednak dolar nie zdołał przebić trwale granicy 3 zł. ani euro - 4,2 złotych. Podawane w przeciągu tygodnia dane makroekonomiczne przynosiły coraz to nowsze jaskółki, które zwiastują, że kryzys łagodnieje. Niemiecki indeks ZEW przedstawiający zapatrywania się tamtejszych managerów na gospodarkę, indeksy Fed z regionu Nowego Jorku oraz Filadelfii czy w końcu indeksy PMI dla przemysłu i usług w Europie podane w piątek - wszystko to sprawiło, że optymizm powrócił.

Szczególnie te ostatnie dane pomogły wspólnej walucie, która w minionym tygodniu okazała się wygraną w batalii z dolarem. Kurs EUR/USD wzrósł do poziomu 1,43 i choć jeszcze trochę mu brakuje do przebicia szczytów (1,4423) wszystko jest na dobrej drodze. Stary Kontynent pokazuje bowiem, że może wyjść z recesji szybciej niż większość przewidywała. Fundamentem są Francja i Niemcy - dwie największe gospodarki w Europie. Problemem z kolei może być Wielka Brytania - w lipcu na przykład zanotowano tam szesnastokrotnie wyższy deficyt sektora publicznego niż mówiły przewidywania.

Niewątpliwie jednak euro ma tu przewagę nad dolarem - nie to, że Europa póki co pozytywnie zaskakuje, to jeszcze wzrosty na giełdach sprawiają, że inwestorzy odchodzą od dolara i inwestują w inne waluty. W tym oczywiście w naszą.

Najlepiej było to widać w piątek, gdy nasza waluta zyskała 1,3 proc. w stosunku do dolara i prawie 0,9 proc. do euro. Wszystko na plecach GPW, której WIG20 wzrósł aż o 4,09 procent. Jeśli jeszcze w ubiegły poniedziałek były solidne podstawy do obaw, czy wzrostowy trend złotego się odwróci, to w nowym tygodniu - zapatrywania są dokładnie odwrotne.

Tym bardziej, że nadchodzące dni będą obfitować w naprawdę ważne wydarzenia. Koniec informacji opartych na ankietach, wskaźników wyprzedzających - poznamy naprawdę twarde dane: PKB z USA oraz z Polski. Do tego decyzja RPP w sprawie stóp procentowych. I na okrasę - ….

Są duże szanse, aby złoty wyrwał się z trwającej trzy tygodnie konsolidacji. Jeśli tak się stanie zasięg wzrostów naszej waluty można szacować na okrągłe 4 zł za euro. Przed nami więc kluczowy tydzień.

Paweł Satalecki, Analityk

Related posts

Piorunująca końcówka tygodnia

Zakończony tydzień przyniósł zaskakująco silne wzrosty krajowych indeksów. Zachowanie warszawskiej giełdy w poprzednich dwóch tygodniach skłaniało bardziej do myślenia o korekcie, niż kontynuacji wzrostów. Tymczasem WIG zyskał przez 5 sesji blisko 5,9 proc. osiągając poziom 37 915 pkt. Obecny poziom WIG stanowi tegoroczne maksimum a zachowanie rynku pokazuje, że droga do dalszych wzrostów stoi otworem.

Za znakomite zakończenie minionego tygodnia odpowiadają dwie ostatnie sesje. Znakomita była zwłaszcza sesja piątkowa, kiedy WIG20 zyskał ponad 4 proc., a WIG 3,5 proc. W efekcie GPW była najsilniejszym rynkiem na świecie. Tak dobre zachowanie indeksów zapewniły doniesienia makroekonomiczne ze strefy Euro oraz Stanów Zjednoczonych.

Szczególnie istotne z punktu widzenia krajowej gospodarki były informacje z Niemiec. Tamtejszy indeks aktywności w sektorze usług wzrósł powyżej 50 pkt, który jest uważany za granicę między rozwojem a recesją. To najlepszy rezultat od jesieni ubiegłego roku. Wynik ten cieszy tym bardziej, że Niemcy są najważniejszym partnerem handlowym Polski. Dodatkowo powyżej bariery 50 pkt wzrósł indeks aktywności w sektorze przemysłu we Francji. Wniosek z tego, taki, że strefa Euro powoli zaczyn wychodzić z kryzysu, choć proces ten będzie niewątpliwie dłuższy niż w przypadku gospodarki amerykańskiej.

Pozytywów nie brakowało również w doniesieniach zza oceanu. Kolejne dobre dane poznaliśmy z amerykańskiego sektora nieruchomości. Czwarty miesiąc z rzędu wzrosła sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA. Stabilizacja sytuacji w tym sektorze staje się zatem faktem i powoli znów zaczyna on wkraczać na drogę ku ponownemu rozwojowi.

Entuzjazm inwestorów wywołało również przemówienia szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej Bena Bernanke. Ocenił on, że działania kierowanej przez niego instytucji oraz innych światowych banków centralnych zapobiegły katastrofie sektora finansowego oraz głębokiemu kryzysowi w globalnej gospodarce. Obecna sytuacja pozwala stwierdzić, że recesję mamy za sobą.

Grzegorz Wach, Analityk Finamo

Related posts

WordPress Themes